środa, 28 maja 2014

hmm łączenie elementów...

Ostatni kwadracik zrobiony. Nawet mi się spodobało dzierganie szydełkiem :)
Leciałam już na pamięć, nie patrząc na wzór.
Dwa razy za nadto się rozpędziłam i musiałam pruć.
Kwadraciki ładnie nabrały kształtów, zatem można je łączyć.
Wzięłam szydełko...tak patrze na opis...no dobra chyba proste.
Ale nie, nie proste...
Jeden filmik na youtube, drugi, opisy, obrazki....
wrrrrr
Dzień minął, x razy robiłam podejście.
Pierwszy raz najgorszy, nijak nie umiałam załapać jak to ma być.




Co w takiej sytuacji najlepiej zrobić ?
Wybrać się na spacerek :D
Pojechałam nad Jezioro do Bronkowa.
Aaaa jaka ciepła woda była ! Super.
Korcia pływała jak ryba.
Odgłosy zwierzaków przepiękne...
Jedną żabę udało mi się nawet złapać.












poniedziałek, 19 maja 2014

Nadmiar wrażeń...

Z robótką się nie lada rozpędziłam. Wzór znam już na pamięć, idę jak zła ;)
A propos zła... Rano wyprowadzając psa ujrzałam wybitą szybę w swoim samochodzie. Złudnie bezpieczne miejsce, pod domem, pod oknem...
No cóż, miałam zajęcie na popołudnie. Zabezpieczyć okno i wstawić nową szybę.


A robótka tym czasem wygląda tak:





Na razie będzie miała chwilę przerwy. Jak mi nerwy przejdą, to do niej wrócę...

A i na odstresowanie mam widok na zwierzaczki. Przyjechał cyrk. Wyprowadzając psa mam na co popatrzeć. Korcia bidulka tylko się ich boi.




wtorek, 13 maja 2014

Coś dla ciała, coś dla duszy

Zupełnie inaczej mija dzień, gdy się lepiej czujemy sami ze sobą i z otoczeniem.
Staram się parę razy w tygodniu dogadzać sobie zdrowymi deserkami
(na zdjęciach są przeciery owocowe, lody tak szybko znikają, że nie doczekały się jeszcze zdjęć)


Tymczasem zakwitła moja jabłoń. Śliczna jest ! A jak pachnie...





W mojej kuchni gości Ewa Chodakowska :) Lubię wykorzystywać jej przepisy. Są świetne. Pyszne i pełne energii. Oto niektóre z nich w moim wykonaniu.


Szpinak, gruszka, mleko.

Omlet ze szpinakiem i pomidorami.

Zupa krem z kalafiora.

Burak, ogórek, koperek, kefir.


Mała Diana czyli szydełkowanie

Lato coraz bliżej, ciepłe swetry przydają się tylko wieczorami.
Cienkich, leciutkich, dzierganych rzeczy brak w mojej szafie.
Może by tak nauczyć się robić szydełkiem ?
Czemu nie :)
Przypomniałam sobie podstawy.
Znalazłam w Małej Dianie ciekawy wzór i do roboty.
Idzie szybko choć ciężko, bo nigdy szydełkiem nie robiłam z tak mechatej włóczki...
Zobaczymy czy coś z tego w ogóle wyjdzie....



Moja Korcia już czuje co się święci, Pani znowu każdą chwilę będzie przesiadywała dziergając zamiast ją głaskać...



Im bardziej robótka się poszerzała, i miała problemy z układaniem się w kwadrat, moja wątpliwość narastała...
A z doświadczenia już wiem, że jeśli zaczynam wątpić w to, czy ona mi się podoba NA PEWNO nie będzie mi się podobała.
Więc pytanie: Czy to wzór nieciekawy czy włóczka nie ta ?
Sięgnęłam do koszyczka włóczek, wzięłam specjalnie zakupione moteczki do szydełkowania i 3 razy szybciej zrobiłam jeden kwadrat.
Nie miałam problemu z wbijaniem się w oczka -jak wcześniej- i z każdym okrążeniem wyglądała coraz śliczniej :)
Bluzka więc będzie pomarańczowa, trudno.
Białą zrobię następnym razem.





Aktualizacja 16 Maj:

Robótka mi się bardzo spodobała :) Codziennie robię jeden kwadracik. Chciałabym dwa lecz niestety paluszki nieprzyzwyczajone do szydełka odmawiają posłuszeństwa. A i robota w domu też nie może czekać :)

Tak więc, mam już 4 kwadraciki. Jeden motek 50g wystarczył idealnie na 4 sztuki.